Pozostałe suplementy

Omówię tutaj wszelkie pozostałe suplementy, które mogą się przydać chorym, zarówno te, których mają oni niedobory, jak i takie które ogólnie są mocno przydatne dla zdrowia.

Witaminy dla cukrzyków

Niektórych mikroskładników po prostu nie ma już w glebie, inne usuwamy z naszego otoczenia. Na przykład witamina B12: dawniej czerpaliśmy ją ze… zjadanych owadów. Była także w brudnej wodzie. Odkąd zaczęliśmy dbać o higienę, pozbyliśmy się wielu chorób zakaźnych, niestety jednocześnie pojawiły się choroby powiązane z niedoborami tej witaminy. Twierdzenie, że niedobory dotyczą tylko wegetarian jest bardzo niebezpiecznym kłamstwem. Fakt, wegetarianie mają dużo niższy poziom, ale osoby jedzące mięso również często mają poniżej optymalnego. Regularna suplementacja samej tylko B12 prawdopodobnie zredukowałaby epidemię schorzeń typu stwardnienie rozsiane, choroba Alzheimera czy Parkinsona. Razem z B12 przydałoby się, przynajmniej w pierwszej fazie terapii, uzupełnienie innych witamin z grupy B, zwłaszcza B1 (osoby z cukrzycą mają zazwyczaj bardzo duże niedobory). A ponieważ wszystkie one działają synergicznie, najlepiej po prostu kupić jakąś mocną multiwitaminę dla sportowców plus oddzielnie mocną B1. Nie, ona nie będzie za mocna. I tak minie parę długich tygodni, zanim dawki rzędu kilku tysięcy procent zapotrzebowania dziennie uzupełnią wieloletnie niedobory.

Drobna uwaga dotycząca samej B12: z suplementu przyswoimy tylko 100% dobowego zapotrzebowania, niezależnie od dawki. Czy w tabletce będzie 100%, czy 10000%, przyswoimy tyle samo, bo tylko tak wydajne są procesy zachodzące w naszym przewodzie pokarmowym. Ale jest tu jeszcze jedna zależność. Dodatkowo na drodze biernej osmozy w jelitach przyswaja się 1% suplementu. Co oznacza, że biorąc 10 000% zapotrzebowania, przyswoimy 100% aktywnie, a dodatkowo 100% dzięki osmozie.

Chcąc uzupełnić duże niedobory, trzeba codziennie przez kilka miesięcy przekraczać 1000% zapotrzebowania. A to oznacza, że w suplemencie musi być 100 000% dobowego zapotrzebowania, bo dopiero to pozwoli przyswoić 1000%.

Nie mamy witaminy D. Nie ma jej w żadnym prawie pokarmie, dla przykładu, gdybyśmy chcieli otrzymywać ją z jajek, musielibyśmy ich zjadać przynajmniej 200 dziennie. Nasza skóra w ciągu 10 minut opalania produkuje ilość witaminy D odpowiadającą spożyciu 400 do 800 jajek! Niemniej dalej spotyka się lekarzy, którzy wmawiają pacjentom, że starczy jeść jajka by nie mieć niedoboru. Wspominałem coś o problemie sponsorowania studiów lekarskich przez producentów leków? Witamina D jest tutaj bardzo wyraźnym przykładem. Jej regularna suplementacja prawdopodobnie znacznie zmniejszyłaby problem grypy, przeziębień czy nawet astmy, być może zanikłyby też choroby autoimmunologiczne. I tej właśnie witaminy nie możemy kupić w aptece (korekta z roku 2017 – już można). Może dlatego, że gdyby ludzie ją kupowali, nie musieliby wydawać pieniędzy na inne rzeczy? Zapas tabletek z witaminą D na rok to koszty rzędu dosłownie kilkunastu zł…

Witaminy w cukrzycy
„Big Pill Organizers” by tr0tt3r is licensed with CC BY-SA 2.0. 

W lecie suplementacja jest potrzebna tylko wtedy, gdy się nie opalamy (np ciągła praca biurowa). Nawet wtedy dawki powinny być niższe, gdyż zawsze trochę słońca załapiemy nawet wracając z pracy do domu. Inna sprawa, że kremy z filtrami niszczą produkcję tej witaminy w skórze, nawet najsłabszy filtr obniża produkcję o ponad 90%. Podobnie jak kąpiele, woda spłukuje ze skóry świeżo wyprodukowaną witaminę D. Dawki w zimie powinny wynosić około 2-3 tysiące IU dziennie, a w przypadku dużych niedoborów więcej na samym początku. Drobna uwaga: razem z witaminą D powinno się przynajmniej na początku suplementować magnez, inaczej cały jego zapas zostanie zużyty na jej aktywację i będziemy mieć objawy niedoboru (nie, witamina D nie „wypłukuje” magnezu, ona pozwala organizmowi go wykorzystać, dlatego spada poziom z krwi).

Dalsze suplementy nie mają aż tak dużego znaczenia, ale znacznie przyspieszą one proces zdrowienia i poprawią samopoczucie.

Biotyna: dawki rzędu 5-15 mg dziennie bardzo dobrze chronią przed następstwami cukrzycy, a także pomagają kontrolować poziom cukru.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/17109595/

Magnez: chorzy na cukrzycę mają niski poziom tego pierwiastka, nie do końca jest jasne czy to przyczyna, czy skutek choroby. Tak czy tak, warto uzupełnić. Dowolny suplement, za wyjątkiem tlenku magnezu, który jest prawie nieprzyswajalny, dawki rzędu 300 mg jonów dziennie, najlepiej rozbite na porcje. Uwaga: trzeba dokładnie wczytać się w ulotkę, czy w tabletkach które mamy jest 300 mg magnezu, czy na przykład mleczanu magnezu. To NIE jest to samo. 300 mg magnezu = 300 mg jonów magnezu = 2500 mg mleczanu magnezu.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/10218382/

Mangan: ciężko polecić go z czystym sumieniem, ale w niektórych badaniach mangan chronił badane zwierzęta przed cukrzycą albo wręcz ją cofał, wielu badaczy uważa niedobory manganu za jedną z przyczyn cukrzycy. Chorzy mają z reguły niższy poziom w organizmie. Sugeruje się dawki rzędu 2-5 mg. Nadmiar może być dość szkodliwy.

Potas: chorzy bardzo często mają mocno zredukowany poziom tego pierwiastka. Bardzo duże ilości można znaleźć w pomidorach, a w przypadku suplementów powinno się celować w dawki rzędu nawet 4 gramów dziennie, rozbite na porcje (uwaga: w przypadku ciężkiego schorzenia nerek nie wolno stosować wysokich dawek potasu!). Zalecany często przez lekarzy aspargin zawiera 54 mg potasu, czyli nieco ponad 1% zapotrzebowania. Aby uzyskać 100% dziennego zapotrzebowania (czyli tyle, ile powinno się przyjmować z suplementów w czasie uzupełniania niedoborów) musielibyśmy dziennie połknąć niemal 80 tabletek! Jeden banan ma tyle potasu, co 10 takich tabletek. Kto to produkuje, dla kogo, czemu to służy? Oszukiwaniu pacjentów, wmawianiu im że uzupełniają sobie potas? Na blogu napisałem cały artykuł o tym pierwiastku, łącznie ze sposobami na tanią suplementację (w przypadku cukrzycy odradzam banany, przynajmniej na początku terapii):

http://naturalneleczenie.com.pl/2016/08/29/potas/

Wanad: jeśli ktoś trafi na suplementy z wanadem, można spróbować, brak badań na ludziach (wanadu nie da się opatentować, więc po co badać jego skuteczność?), ale u szczurów zmniejszył zapotrzebowanie na insulinę o 75%. Szansa kupno wanadu w tym kraju jest jednak znikoma. Uwaga: nadmiar tego pierwiastka może doprowadzić do zaburzeń nastroju, a nawet psychoz.

Witamina C: dawki rzędu 500 mg dziennie być może mogą zmniejszyć ryzyko powikłań, zwłaszcza ze strony układu krwionośnego. Nie potwierdziły tego (wbrew temu, co można przeczytać w książkach krzykaczy) żadne badania, wprost przeciwnie: kilka dużych prób klinicznych na dziesiątkach tysięcy osób wykazało, że witamina C w żaden sposób nie wpływa na ryzyko zawału czy raka. Niemniej kosztuje to grosze, dużo się nie ryzykuje.

Tauryna: niewielkie dawki, rzędu 100 mg pozwalają ochronić się przed częścią następstw cukrzycy, a częściowo także pozwala spowolnić czy wręcz delikatnie cofnąć samą chorobę. Początkowo można brać bardzo duże dawki, rzędu 1 grama dziennie, aby wyrównać niedobór. Obecnie trwają duże próby kliniczne by w pełni ocenić jej przydatność, gdyż do tej pory testowano ją jedynie na zwierzętach, zresztą z bardzo dobrymi efektami.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3325402/